O bezpieczeństwie treści i własności

Rafał Chmielewski        12 stycznia 2016        Komentarze (0)

Produkujemy wartościowe treści, piszemy godzinami do portali, gazet – tracimy czas. Tak – tracimy czas. Bo wszystko to zniknie szybciej, niż Ci się wydaje.

Dziś rano poświęciłem kilkadziesiąt minut na napisanie fragmentu o własności bloga prawniczego i treści na nim przez Ciebie zamieszczonej.

Bardzo ważna sprawa. Wręcz fundamentalna. Bo jeśli nagle tracisz treść, którą pieczołowicie składowałeś na jakimś portalu, to w sekundę nie masz narzędzia promocji. Pomijając to, że wychodzi na to, iż wcześniej zwyczajnie straciłeś czas. To jest kwestia bezpieczeństwa kancelarii.

Z blogiem jest zgoła inaczej – posłuchaj:

Blog jest własnością swojego autora

U samego początku istnienia Facebooka, wszystko co napisałeś na swoim profilu trafiało do osób, które są Twoimi znajomymi. Dzisiaj trafia do nich tylko około 30% Twojej twórczości. Dlaczego? Ponieważ Facebook celowo blokuje tą możliwość chcąc zachęcić Cię do płacenia za dystrybucję Twojej treści. Tutaj rządzi Facebook i to jego szef dyktuje tutaj warunki, nie Ty. Jakiś czas temu podobna zmiana nastąpiła na LinkedIn, portalu na wskroś profesjonalnym i aktywnie wykorzystywanym przez kancelarie prawne do promocji swojego doświadczenia.

Podobna sytuacja miała miejsce, kiedy przygotowywałem się do rozmowy w jednej z wrocławskich kancelarii. Zajrzałem na jej stronę www, a tam, na jednej z podstron, widniało kilkadziesiąt linków zewnętrznych do artykułów napisanych przez partnerów tejże kancelarii. Dość bogaty zbiór. Jednakże tylko kilka z nich wciąż było aktywnych i prowadziło do jakiejś treści. Reszta artykułów została skasowana przez portale, na których były one ulokowane. Cały wysiłek kilkudziesięciu godzin spędzonych nad produkcją wartościowej treści, która miała promować kancelarię, poszedł na darmo. Para poszła w gwizdek, zamiast w tryby.

Zapamiętaj to dobrze: kiedy w marketingu kancelarii korzystasz z platform, których właścicielami są osoby trzecie, nie masz żadnej kontroli nad swoją treścią, która przecież jest Twoją własnością. Nie dość, że występuje ona na wspólnym koncercie z obcymi reklamami, to jeszcze w każdej chwili może zniknąć w czeluści sieci. Natomiast nad swoim blogiem masz pełną kontrolę. Ty decydujesz co czytelnik ma oglądać, a czego nie powinien widzieć. 

 

Pamiętnik adwokata - o własności bloga

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: