Co daje blog prawniczy

Rafał Chmielewski        27 października 2017        2 komentarze

Blog prawniczy– Gary, what is the ROI of social media? – zapytał klient.

What is the ROI of your mother? – odpowiedział, widoczny na zdjęciu po prawej, pytaniem na pytanie Gary Vaynerchuk.

Jeśli nie wiesz, co to jest ROI, to już wyjaśniam: to jest skrót od angielskiego „zwrot z inwestycji”. A te słowa padły podczas jednego z przemówień Garego kilka lat temu.

Chodzi o to, że nie można ustalić zwrotu z inwestycji w media społecznościowe co do złotówki, ale że on na pewno jest i to znacznie większy, niż możesz sobie wyobrazić i to obiektywnie ocenić. Jest jednakże rozłożony w czasie.

W każdym razie te słowa przyszły mi do głowy, kiedy odpisywałem jednemu z naszych web.lex’owych przyszłych klientów. Wątpliwość dotyczyła tego, ile można zarobić dzięki prawniczemu blogowi. A było to tak:

[Pan Adam] Ogólnie jestem już prawie zdecydowany. Chciałbym tylko tak orientacyjnie zapytać o jeszcze taką rzecz: zakładając, że będę miał bloga na web.lex’ie o przeciętnej liczbie odwiedzin, o przeciętnej tematyce itd. i zakładając, że zdobędę przeciętnych klientów, to ile na takim blogu mogę miesięcznie zarobić – tak mniej więcej. Przepraszam, jeśli pytanie jest głupie albo nie na miejscu, jednak lubię sobie wszystko policzyć matematycznie.

[Ja] Co do zysków z bloga … Panie Adamie, to jest to bardzo dobre pytanie… Proszę jednak nie patrzeć w ten sposób… Proszę spojrzeć zupełnie inaczej:

W 2009 roku w grudniu zacząłem prowadzenie tego bloga: e-marketingprawniczy.pl gdzie zacząłem pisać o prawniczym blogu i jego zaletach. Wiedziałem już wtedy o czym mówię, bo sam od dwóch lat prowadziłem www.podwojneopodatkowanie.pl i nie dość, że zarobiłem na nim kilkadziesiąt tys. to jeszcze stałem się czołowym konsultantem dla Gazety Prawej w zakresie podatków zagraniczych.

Więc wiedziałem o czym piszę w zakresie bloga prawniczego.  Ale przez 18 miesięcy tylko pisałem i pisałem i pisałem i nie działo się nic…. A dziś ten blog rozwinął nie tylko web.lex, nie tylko wspieramy setkę kancelarii, nie tylko zagraniczne kancelarie, nie tylko stworzył on kulturę promocji kancelarii prawnej za pomocą bloga, nie tylko daje utrzymanie mnie i mojej rodzinie, ale też wszystkim naszym pracownikom i ich rodzinom, ale też pomógł mi w rozwijać inne kierunki działalności. Bez tego bardzo prostego bloga nie byłoby nic z tego, o czym wspomniałem. Być może nie byłoby tak dobrych prawniczych blogów w PL.  Ten blog nadał sens memu życiu. Na serio Panie Adamie.

Przez 18. miesięcy miałem ochotę się poddać z sto razy. Ale blog to nie jest po prostu maszynka do pieniędzy, ale coś głębszego.

Moja rola teraz to wytłumaczyć działanie bloga prawniczego, który do nas dołącza i ustawić go tak, aby jak najszybciej dał zwrot z tej inwestycji. Czasem nie daje przez długi czas. A czasem bardzo szybko. Ale niejeden blog rozwinął niejedną kancelarię od ZERA do niemal ogólnopolskiej sławy (np.: prawowtransplantacji.pl). Pomogę Panu zrobić bloga takiego, aby dał Panu satysfakcję nie tylko finansową.

Tyle moja korespondencja z panem mecenasem.

Do bloga nie możesz podejść jak do maszynki, która ma Ci wygenerować 3 tys. miesięcznie, czy dwóch klientów w tym samym okresie. Zapytaj najlepszych blogerów prawników, czy zakładając swoje blogi myśleli o tym, jak szybko zarobią. Oczywiście, że zysk jest ważny. Jednak nie patrz na zysk w perspektywie roku, ale w perspektywie 50 lat. To nie znaczy, że blog ma się zwrócić po 50 latach, ale chodzi o podejście i strategię – buduj rzeczy długowieczne. Bo te są najtrwalsze, najsolidniejsze, najfajniejsze.

Zatem…

What is the ROI of your mother? The ROI of your mother is everything:





*****

Ćwicz, ćwicz, ćwicz usta

Rafał Chmielewski        23 października 2017        2 komentarze

Pamiętasz mój artykuł, pt.: Dzień, dobry! Rafał Chmielewski mówi… ?

Pisałem tam o tym, że w większości przypadków zamiast wyraźnie się przedstawiać, mruczymy coś pod nosem.

Ostatnio natknąłem się na ćwiczenia aparatu mowy. Różne miny, dźwięki, masaż twarzy i inne takie tam ćwiczenia. Kiedy zabrałem się za nagrywanie historii web.lex (zobacz TUTAJ) miałem problem z wyraźną artykulacją głosek – kiedy jednak poćwiczyłem minutę swoją twarz, usta i język okazało się, że z łatwością mówiłem wyraźnie wszystko, co chciałem.

A zatem wcale nie jest złym pomysłem zacząć dzień od kilku prostych ćwiczeń aparatu mowy. Być może ta minuta co dziennie wpłynie na lepsze rozumienie Ciebie i na lepsze postrzeganie Twojej marki i marki Twojej kancelarii.

Może uda mi się nagrać te ćwiczenia albo nawet rozmowę z panią, u której te ćwiczenia widziałem.

Krótka historia web.lex

Rafał Chmielewski        18 października 2017        Komentarze (0)

Posłuchaj, skąd się wziął web.lex, czyli jak to się zaczęło oraz jaka czeka nas przyszłość.

O czym wspominam w trakcie nagrania:

 

Co po mediach społecznościowych w kancelarii prawnej?

Rafał Chmielewski        18 października 2017        3 komentarze

Media społecznościowe w kancelarii prawnejInaczej: Czy era mediów społecznościowych się kiedyś skończy?

Jeszcze kilka lat temu popukałbym się w głowę słysząc takie pytanie. Jednak dziś bym tak nie zareagował…

Bez wątpienia media społecznościowe ukształtowały i kształtują dzisiaj to, co mamy i co widzimy dookoła. Można powiedzieć, że wpłynęły na nasz świat i to, jak w nim żyjemy.

Jednakże czy nasz zapał do ich wykorzystywania nie słabnie?

Nie wiem, ale czasem odnoszę takie wrażenie.

Bez wątpienia media społecznościowe to narzędzia do komunikacji. Jak telefon, czy poczta e-mail. Telefon wciąż jest w użyciu. Poczta e-mail także. Zapewne media społecznościowe też przetrwają. W moim przekonaniu jednak przestaniemy się nimi „rajcować”. Ot, po prostu przejdziemy nad nimi do porządku dziennego.

Zwyczajnie.

To samo na pewno też dotknie kancelarie prawne. Telefon dziś to podstawa. Zapewne niebawem wszelkie profile społecznościowe warto będzie mieć zaimplementowane w kancelarii. I dotyczy to także każdego z nas z osobna: tak jak wszyscy nosimy przy sobie telefony, tak będziemy zapewne wszyscy stale pod różnymi komunikatorami.

Tak, wiem że niektórzy z nas już są. Ja jestem. Ale mam na myśli to, że będziemy wszyscy. Tylko, że będzie to zupełnie normalne. Nic, nad czym trzeba się zastanawiać czy warto, czy może nie warto.

Kiedy pisać artykuły w blogu prawniczym

Rafał Chmielewski        17 października 2017        4 komentarze

Zdarza się, chociaż rzadko, ale jednak, że zamiast z przyszłym autorem bloga prawniczego – czyli radcą prawnym, adwokatem, doradcą podatkowym czy rzecznikiem patentowym – rozmawiam z szefem marketingu kancelarii. Nie przepadam za takimi rozmowami, gdyż z reguły szef marketingu w dalszej kolejności „musi sprzedać” ideę bloga swojemu pracodawcy. I z reguły nie zrobi tego tak dobrze, jak zrobiłbym to ja, zatem miły talk często bywa dla mnie – powiem to bez ogródek – stratą czasu.

No właśnie… taką miłą rozmowę przeprowadziłem wczoraj. I tenże szef, a w zasadzie szefowa, marketingu zapytała mnie w toku przepytywania z zasad dobrze prowadzonego skutecznego bloga prawniczego, temi słowy:

– A o jakich porach dnia preferuje Pan publikację postów bloga? Wieczorami, kiedy jest największy ruch w sieci?

– A dlaczego kiedy jest największy w ruch? – zapytałem.

– Bo tak się powinno robić. Żeby trafić z nowym contentem w momencie, kiedy ludzie najczęściej szukają w sieci informacji. – odpowiedziała pani menadżer.

… Uwielbiam zmieniać ludziom świat. Tego dnia pani szefowa położyła się spać bogatsza o nową wiedzę i nowe doświadczenia. Dalsza rozmowa miała następujący przebieg:

– A jaki sens ma pora publikacji postu, ktory jest czytany od pięciu lat? – zapytałem wprost.

– ???

– W blogach prawniczych z reguły istnieją artykuły, które są – nazywam je – końmi pociągowymi i pracują za połowę ruchu w całym blogu od lat. Od samego początku, od kiedy powstały. Jaki sens zatem miała ich publikacja wieczorem, albo rano? Żadnego. Gdyż czytane są o każdej porze przez lata. Gdyby post w blogu umierał tak szybko jak post na Facebooku, wówczas zapewne trzeba by poszukiwać największego tłumu w sieci, podczas kiedy publikacja postu w prawniczym blogu to jest dopiero początek jego istnienia. Z tego powodu nie ma żadnego znaczenia pora publikacji. 

– Rozumiem. Ludzie poszukują w Google rozwiązań swoich problemów i wtedy pokazują im się blogi w wynikach wyszukiwania. I tak trafiają do tych blogów. 

– Dokładnie tak się dzieje. A ludzie poszukują tych wiadomości o różnych porach i przez lata. Dlatego nie ma najmniejszego znaczenia to, kiedy post w prawniczym blogu zostanie opublikowany. Może to być popołudnie, albo poranek.

Konkluzja jest taka – nie zwracaj uwagi na pory publikacji swoich artykułów w blogu. Trzymaj się innej zasady:

Działaj w swoim blogu prawniczym dokładnie tak, jak chcesz. Dokładnie tak, jak lubisz. Wtedy osiągniesz najlepsze rezultaty. Wówczas swoje swobodne i wolne od napięcia podejście przeniesiesz na czytelników, którzy przez ten artykuł przewiną się w setkach, czy tysiącach w ciągu kolejnych lat rano, w południe czy wieczorem. Wtedy też Twój blog będzie dawał Ci najwięcej satysfakcji.

*****

Poczytaj także: Komunikacja w blogu prawniczym