Już nie chcę swojego bloga. Co mam zrobić?

Rafał Chmielewski        31 października 2017        4 komentarze

Blog prawniczy Przeglądałem dziś statystyki bloga (pisałem o statystykach bloga prawniczego kiedyś TUTAJ – koniecznie przeczytaj) Pamiętnik Adwokata, które pokazały, że najpopularniejszym artykułem właśnie tego dnia jest tekst, który mówi o tym, jak zacząć prowadzenie prawniczego bloga.

Dlaczego akurat ten post? Nie mam pojęcia. Zdarza się, że czytelnicy wchodzą częściej raz na jeden artykuł, a innym razem na drugi, itd.

Natomiast ten fakt wprawił mnie w chwilę zadumy (wszak początek listopada to chwila zadumy…), podczas której doszło do mnie, że zawsze mówimy, piszemy – jak zacząć, a rzadko o tym – jak skończyć.

Pewien bardzo znany polityk powiedziałby, że po tym, jak się kończy, poznaje się prawdziwego mężczyznę, ale na pewno nie miał na myśli prawniczego bloga. A poza tym blogów prawniczych nie prowadzą tylko mężczyźni 😉

No ale odkładając te dywagacje natury filozoficznej zastanówmy się nad tym, jak skończyć prowadzenie bloga prawniczego. Możliwości jest kilka. Oto niektóre z nich:

1. Kasacja bloga prawniczego

Oczywiście bloga można skasować. Jeśli Ci się znudził, nienawidzisz go, czy zapomniałeś już jak wygląda, możesz go usunąć. Jak to zrobić? Technicznie nie wiem – nie jestem programistą. Ale wystarczy że nie wykupisz rejestracji domeny na kolejny rok i blog przestanie być dostępny. Chociaż jego pliki wciąż będą dostępne na serwerze. Jeśli następnie nie przedłużysz hostingu na kolejny okres, to w końcu i z serwera wszystko zostanie usunięte. Zatem aby skasować bloga i się z nim pożegnać na dobre, nie musisz robić nic.

2. Sprzedaż bloga prawniczego

No właśnie … może mógłbyś go sprzedać!? Od razu mówię, że sprzedać bloga nie jest łatwo. Dwa razu w ciągu swojej praktyki w web.lex uczestniczyłem w sprzedaży bloga, ale w żadnym z tych przypadków nie doszło do przejęcia całości bloga. Za pierwszym razem zakup dotyczył grafiki, a za drugim – treści i systemu.

W szczególności ten drugi przypadek jest interesujący: blog został kupiony od pana mecenasa, który stracił nim zainteresowanie i po zainstalowaniu nowej grafiki okazało się, że generuje on klientów nowemu właścicielowi. Po krótkim „śledztwie” wiedzieliśmy, że blog ten dawał zyski także i wcześniej, ale kancelaria zbywcy nie była nimi zainteresowana…

Ogólnie rzecz biorąc blog prawniczy sprzedać jest trudno, gdyż w grę wchodzą prawa autorskie do grafiki, kodu i treści. W większości przypadków kancelarie nie chcą się „wikłać” w takie rozwiązania. Gdyby obrót blogami miał faktycznie miejsce, to byłby to nawet fajny biznes: podobnie jak spółki z o.o. tak samo i one (blogi) mogłyby być utrzymywane w fazie inkubacji, czekając na adopcję 😉

3. Utrzymanie prawniczego bloga

Kasacja czy sprzedaż bloga nie zawsze ma jednak sens. Przede wszystkim może on działać przez jakiś czas przyciągając ruch. Za darmo budując markę. O jedzenie przecież nie woła, poza domeną, którą trzeba odnawiać co roku, i serwerem. Ale nie są to duże koszty. Do takiego bloga można po jakimś czasie wrócić i budować dalej, bez konieczności zaczynania znowu od początku.

Może się też okazać, że nagle blog zacznie żyć własnym życiem. W skutek działania wyszukiwarek nagle stanie się popularny, czy też w wyniku zmiany stanu prawnego czy faktycznego (zjawisko odkopania – zob. np. TUTAJ). Może się okazać, że blog prawniczy, wcześniej opuszczony i zapomniany, zacznie być żyłą złota.

*****

Jeśli myślisz o tym, aby coś z blogiem zrobić, to też zastanów się, co takie myśli u Ciebie powoduje. Zapewne gdyby blog dawał Ci klientów, to byś o tym nie myślał. Ale widocznie jest inaczej i dlatego blog staje się obciążeniem dla Ciebie i kancelarii.

Jednak może warto, zanim podejmiesz decyzję, od której często odwrotu już nie ma, przemyśleć co jest powodem takiego stanu rzeczy. Być może jest to źle dobrana strategia, może zła specjalizacja, może zły styl komunikacji, a może złe zakodowanie bloga… Przyczyn może być wiele i czasem warto je przemyśleć.

Kiedy zacząłem prowadzenie bloga e-marketing prawniczy, to przez ponad rok borykałem się brakiem zainteresowania. Nawet chciałem już zamknąć biznes i wrócić do korporacji. Ale pewnego dnia natknąłem się na bardzo ważne badania, które otworzyły mi oczy i spowodowały, że zmieniłem strategię. Na efekty długo czekać nie musiałem. Do dziś wnioski z tych badań są podstawą strategii e-marketingowyh w blogach, które web.lex dumnie wspiera.

A zatem poddawać się nie warto. Skoro podjąłeś decyzję o prowadzeniu bloga to powinieneś był mieć świadomość, że nie jest to bieg krótki, ale długi. A podczas długiego biegu zawsze mają miejsce rozliczne kryzysy. Tak samo w blogu prawniczym. Tak samo w życiu.

Co daje blog prawniczy

Rafał Chmielewski        27 października 2017        2 komentarze

Blog prawniczy– Gary, what is the ROI of social media? – zapytał klient.

What is the ROI of your mother? – odpowiedział, widoczny na zdjęciu po prawej, pytaniem na pytanie Gary Vaynerchuk.

Jeśli nie wiesz, co to jest ROI, to już wyjaśniam: to jest skrót od angielskiego „zwrot z inwestycji”. A te słowa padły podczas jednego z przemówień Garego kilka lat temu.

Chodzi o to, że nie można ustalić zwrotu z inwestycji w media społecznościowe co do złotówki, ale że on na pewno jest i to znacznie większy, niż możesz sobie wyobrazić i to obiektywnie ocenić. Jest jednakże rozłożony w czasie.

W każdym razie te słowa przyszły mi do głowy, kiedy odpisywałem jednemu z naszych web.lex’owych przyszłych klientów. Wątpliwość dotyczyła tego, ile można zarobić dzięki prawniczemu blogowi. A było to tak:

[Pan Adam] Ogólnie jestem już prawie zdecydowany. Chciałbym tylko tak orientacyjnie zapytać o jeszcze taką rzecz: zakładając, że będę miał bloga na web.lex’ie o przeciętnej liczbie odwiedzin, o przeciętnej tematyce itd. i zakładając, że zdobędę przeciętnych klientów, to ile na takim blogu mogę miesięcznie zarobić – tak mniej więcej. Przepraszam, jeśli pytanie jest głupie albo nie na miejscu, jednak lubię sobie wszystko policzyć matematycznie.

[Ja] Co do zysków z bloga … Panie Adamie, to jest to bardzo dobre pytanie… Proszę jednak nie patrzeć w ten sposób… Proszę spojrzeć zupełnie inaczej:

W 2009 roku w grudniu zacząłem prowadzenie tego bloga: e-marketingprawniczy.pl gdzie zacząłem pisać o prawniczym blogu i jego zaletach. Wiedziałem już wtedy o czym mówię, bo sam od dwóch lat prowadziłem www.podwojneopodatkowanie.pl i nie dość, że zarobiłem na nim kilkadziesiąt tys. to jeszcze stałem się czołowym konsultantem dla Gazety Prawej w zakresie podatków zagraniczych.

Więc wiedziałem o czym piszę w zakresie bloga prawniczego.  Ale przez 18 miesięcy tylko pisałem i pisałem i pisałem i nie działo się nic…. A dziś ten blog rozwinął nie tylko web.lex, nie tylko wspieramy setkę kancelarii, nie tylko zagraniczne kancelarie, nie tylko stworzył on kulturę promocji kancelarii prawnej za pomocą bloga, nie tylko daje utrzymanie mnie i mojej rodzinie, ale też wszystkim naszym pracownikom i ich rodzinom, ale też pomógł mi w rozwijać inne kierunki działalności. Bez tego bardzo prostego bloga nie byłoby nic z tego, o czym wspomniałem. Być może nie byłoby tak dobrych prawniczych blogów w PL.  Ten blog nadał sens memu życiu. Na serio Panie Adamie.

Przez 18. miesięcy miałem ochotę się poddać z sto razy. Ale blog to nie jest po prostu maszynka do pieniędzy, ale coś głębszego.

Moja rola teraz to wytłumaczyć działanie bloga prawniczego, który do nas dołącza i ustawić go tak, aby jak najszybciej dał zwrot z tej inwestycji. Czasem nie daje przez długi czas. A czasem bardzo szybko. Ale niejeden blog rozwinął niejedną kancelarię od ZERA do niemal ogólnopolskiej sławy (np.: prawowtransplantacji.pl). Pomogę Panu zrobić bloga takiego, aby dał Panu satysfakcję nie tylko finansową.

Tyle moja korespondencja z panem mecenasem.

Do bloga nie możesz podejść jak do maszynki, która ma Ci wygenerować 3 tys. miesięcznie, czy dwóch klientów w tym samym okresie. Zapytaj najlepszych blogerów prawników, czy zakładając swoje blogi myśleli o tym, jak szybko zarobią. Oczywiście, że zysk jest ważny. Jednak nie patrz na zysk w perspektywie roku, ale w perspektywie 50 lat. To nie znaczy, że blog ma się zwrócić po 50 latach, ale chodzi o podejście i strategię – buduj rzeczy długowieczne. Bo te są najtrwalsze, najsolidniejsze, najfajniejsze.

Zatem…

What is the ROI of your mother? The ROI of your mother is everything:





*****

Ćwicz, ćwicz, ćwicz usta

Rafał Chmielewski        23 października 2017        2 komentarze

Pamiętasz mój artykuł, pt.: Dzień, dobry! Rafał Chmielewski mówi… ?

Pisałem tam o tym, że w większości przypadków zamiast wyraźnie się przedstawiać, mruczymy coś pod nosem.

Ostatnio natknąłem się na ćwiczenia aparatu mowy. Różne miny, dźwięki, masaż twarzy i inne takie tam ćwiczenia. Kiedy zabrałem się za nagrywanie historii web.lex (zobacz TUTAJ) miałem problem z wyraźną artykulacją głosek – kiedy jednak poćwiczyłem minutę swoją twarz, usta i język okazało się, że z łatwością mówiłem wyraźnie wszystko, co chciałem.

A zatem wcale nie jest złym pomysłem zacząć dzień od kilku prostych ćwiczeń aparatu mowy. Być może ta minuta co dziennie wpłynie na lepsze rozumienie Ciebie i na lepsze postrzeganie Twojej marki i marki Twojej kancelarii.

Może uda mi się nagrać te ćwiczenia albo nawet rozmowę z panią, u której te ćwiczenia widziałem.

Krótka historia web.lex

Rafał Chmielewski        18 października 2017        Komentarze (0)

Posłuchaj, skąd się wziął web.lex, czyli jak to się zaczęło oraz jaka czeka nas przyszłość.

O czym wspominam w trakcie nagrania:

 

Co po mediach społecznościowych w kancelarii prawnej?

Rafał Chmielewski        18 października 2017        3 komentarze

Media społecznościowe w kancelarii prawnejInaczej: Czy era mediów społecznościowych się kiedyś skończy?

Jeszcze kilka lat temu popukałbym się w głowę słysząc takie pytanie. Jednak dziś bym tak nie zareagował…

Bez wątpienia media społecznościowe ukształtowały i kształtują dzisiaj to, co mamy i co widzimy dookoła. Można powiedzieć, że wpłynęły na nasz świat i to, jak w nim żyjemy.

Jednakże czy nasz zapał do ich wykorzystywania nie słabnie?

Nie wiem, ale czasem odnoszę takie wrażenie.

Bez wątpienia media społecznościowe to narzędzia do komunikacji. Jak telefon, czy poczta e-mail. Telefon wciąż jest w użyciu. Poczta e-mail także. Zapewne media społecznościowe też przetrwają. W moim przekonaniu jednak przestaniemy się nimi „rajcować”. Ot, po prostu przejdziemy nad nimi do porządku dziennego.

Zwyczajnie.

To samo na pewno też dotknie kancelarie prawne. Telefon dziś to podstawa. Zapewne niebawem wszelkie profile społecznościowe warto będzie mieć zaimplementowane w kancelarii. I dotyczy to także każdego z nas z osobna: tak jak wszyscy nosimy przy sobie telefony, tak będziemy zapewne wszyscy stale pod różnymi komunikatorami.

Tak, wiem że niektórzy z nas już są. Ja jestem. Ale mam na myśli to, że będziemy wszyscy. Tylko, że będzie to zupełnie normalne. Nic, nad czym trzeba się zastanawiać czy warto, czy może nie warto.