Pamięci Asi Marskiej

Rafał Chmielewski        07 lutego 2017        Komentarze (0)

Moi Drodzy!

Jak wiecie, byłem wczoraj na pogrzebie Asi. Uroczystość niezwykle smutna. Było bardzo wielu młodych ludzi – głównie prawników. Podczas uroczystości o Asi opowiadał głównie jej mąż – Szymon Romaniszyn. Podobno Asia była bardzo nieśmiała i stąd wynikał jej brak kontaktów fizycznych z ludźmi. Też i z nami. Była także bardzo pomocna i bardzo miła – co wszyscy chyba możemy potwierdzić.

W rozmowach ze mną zawsze powtarzała, że wolałaby zostać pisarką niż wykonywać swój zawód. Faktem jest, że pisała tak długie maile, że mniej czasu zajmowało mi odpisanie na te wiadomości, niż ich lektura 🙂 Dlatego sto razy nakłaniałem ją do tego, aby spróbowała swoich pisarskich możliwości. Asia była introwertyczką – kto wie, może tlił się w niej talent do tworzenia wspaniałych historii. Niestety już się tego nie dowiemy…

Jej osobowość bez wątpienia przyczyniała się do popularności bloga, którego prowadziła – Umowa z deweloperem. Asia nie tylko dobrze pisała, ale także miała bliski kontakt ze swoimi czytelnikami. Kilka miesięcy temu, o czym nie wszyscy wiedzą, rozpoczęła prowadzenie drugiego bloga, a także ostatnio zajęła się podcastami.

Była twórcza, kreatywna, z energią do działania i wychodzenia poza utarte szlaki. Jej pierwszy kontakt ze mną to był kwiecień 2013 roku. Napisała wtedy:

Dnia 11 kwiecień 2013 o 20:23 Joanna Marska <j_marska@o2.pl> napisał(a):
> Dzień dobry,
> Na wstępie gratuluję ciekawego bloga o marketingu prawniczym – od jakiegoś
> czasu nic innego nie robię w wolnym czasie, tylko czytam Pana bloga i
> wynotowuję sobie różne ważne rzeczy 🙂

Asia zdecydowała się na blog kiedy jeszcze pracowała na etacie w lokalnej firmie deweloperskiej. Strasznie ta praca była dla niej męcząca, nie czuła się w niej dobrze, dlatego planowała odejście i otwarcie własnej kancelarii. Przed kilkunastoma miesiącami założyła ostatecznie kancelarię, a wcześniej została matką.

Na pewno Asia Marska pozostanie w naszej pamięci…

*****

Trochę rzeczy organizacyjnych na koniec…

Moi Drodzy, przy tej okazji przysłaliście mi bardzo dużo ciepłych słów, że się podjąłem organizacji, kwiatów i że poświęciłem swój czas na podróż, itd. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji innej – bardzo Wam dziękuję za wszystkie podziękowania, jednak to była moja powinność i mój obowiązek. To było to, co powinienem był zrobić w tamtym czasie i w tamtym miejscu. Bez względu na wysiłek – był on niczym w porównaniu do okoliczności.

Wspomnę jeszcze o finansach, żeby wszystko było rozliczone co do grosza.

Otrzymałem w sumie 41 wpłat na konto na sumę 3100 pln. Skan fragmentu strony z rachunkiem (szczegółowe zestawienie zawsze do wglądu, jeśli ktoś sobie będzie życzył):

Wieniec (duży i ciężki ze świeżych kwiatów) kosztował 500 pln:

Pozostałą kwotę, czyli 2600 pln, przekazałem mężowi Asi, za pośrednictwem Poczty Polskiej:

Pierwotnie chciałem mu te pieniądze po prostu dać do ręki, ale podczas uroczystości dotarło do mnie, że po pierwsze nie jest to właściwy moment, a po drugie, że w tym momencie psychicznie nie jest on w stanie pamiętać o tym (był w kiepskim stanie prawdę mówiąc – co zrozumiałe). Dodatkowo chciałem mieć też jakiś dowód, że te pieniądze zostały mu przekazane, a przelew bankowy może nie byłby najlepszym rozwiązaniem. Dlatego dziś przekazałem panu Szymonowi pieniądze z pośrednictwem poczty. Oczywiście uzgodniłem z nim to rozwiązanie.

Nasze pieniądze są marną pociechą, ale bez pieniędzy żyć się nie da. Na pewno zatem będą jakąś skromną pomocą w tym trudnym czasie.

Tym samym BARDZO Wam dziękuję za te wpłaty. Nie przypuszczałem, że będą one tak liczne! Dziękuję w szczególności tym osobom, które już z nami nie współpracują, a chciały się dołożyć do kwiatów. Dziękuję także tym z nas, którzy są z nami tak krótko, że nie zdołali jeszcze Asi poznać. Dziękuję wszystkim. Myślę, że ta pamięć (w tym wypadku mająca także aspekt materialny) trochę umniejszyła ból straty żony, gdyż pan Szymon, po moim złożeniu mu i rodzinie kondolencji od nas wszystkich, przez bardzo długi czas dziękował mi i nam wszystkim za pomoc, wsparcie i pamięć. Wyraźnie był tym poruszony  i wdzięczny. Myślę, że takie gesty, jak nasz, pomagają w trudnych chwilach, w których nie potrzeba niczego poza świadomością, że jest się otoczonym przez przyjaciół. Myślę, że takie wsparcie od nas otrzymał.

Zrobiłem jedynie zdjęcie wieńca:

 

To tyle……

Jeszcze raz BARDZO Wam dziękuję!

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: