Słów kilka o mowie ciała w promocji kancelarii prawnej

Rafał Chmielewski        28 września 2017        2 komentarze

Jest grobowa cisza.

Siedzę za stołem konferencyjnym.

Obok mnie jeszcze dwóch chłopaków. Obaj zestresowani. Sztywni, jakby połknęli kije od szczotek.

Po drugiej stronie stołu pięciu partnerów kancelarii adwokackiej. Sztywni, jakby również połknęli te same kije.

Nastrój grobowy. Klimat ciężki jak ołów.

Trwały negocjacje.

Masakra…..

To był jeden, jedyny raz, kiedy byłem na spotkaniu w kancelarii prawnej, gdzie moja obecność była spowodowana zaproszeniem nie ze strony kancelarii, ale agencji marketingowej. Ci dwaj obok mnie byli właśnie z tej agencji. Kilka dni wcześniej agencja ta pozyskała wstępnie nowego klienta, a jako że nikt nie miał tam nawet najmniejszego doświadczenia w kontaktach z prawnikami, nie wspominając o negocjacjach, to poprosili mnie o udział w spotkaniu.

No więc się zgodziłem.

Blog prawniczy

Efekt był taki, że wiało chłodem jak w Cieśninie Beringa [zobacz obok gdzie to jest]. Po jednej i po drugiej stronie. To nie było spotkanie z tych miłych spotkań, kiedy ktoś cię zaprasza, bo poczytał bloga, nawiązał relację i chce pogadać o szczegółach współpracy. Gdzie są szczere uśmiechy, żarty, błyski w oczach. Jeden z chłopaków obok mnie nerwowo przekręcał pod stołem obrączkę na palcu. Drugi wykrzywiał sobie po kolei palce lewej dłoni – też pod stołem.

No więc wcześniej zgodziłem się na to spotkanie, a w tym momencie zacząłem tego żałować. Wszystko wskazywało na to, że straciłem cenny czas.

Po pewnym czasie „moi chłopcy” zakończyli swoje przemówienia i odpowiedzieli na wszystkie, nurtujące partnerów kancelarii, pytania i wtedy przyszła kolej na mnie. I wiesz od czego zacząłem swoją kwestię?

Od tego, że… spod stołu wyciągnąłem ręce i oparłem się o blat łokciami, aby mieć swobodę ruchów. A potem  zacząłem mówić żywo gestykulując jedną i drugą ręką, a kiedy trzeba to także głową i całym ciałem. Gestykulowałem także własnym wyrazem twarzy – to jest zwyczajnie zacząłem się uśmiechać.

Wiesz jaki był efekt?

Państwo partnerzy po drugiej stronie stołu w tym momencie oparli się wygodnie o oparcia swoich foteli. A  oznaczało to, że epoka lodowcowa właśnie minęła i zaczęło się ocieplenie. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Ci dwaj obok mnie – również.

Zauważ, że zmiana klimatu nie była wynikiem doboru słów, ale języka ciała.

Nie bez przyczyny bowiem mówi się, że mowa gestów ma ogromne znaczenie. Dlaczego?

To proste.

Kiedy jesteś naturalny, swobodny, to znaczy że można Ci zaufać. Kiedy jesteś spięty i sztywny, to znaczy że się boisz. A boisz się kiedy nie wiesz, albo nie jesteś pewien. Swoboda to znak, że wiesz, że umiesz, że czujesz się pewnie z sobą samym. Że można Ci zaufać i że przy Tobie jest bezpiecznie. Ale kiedy jesteś murem nie przejścia, to wygląda to tak, jakbyś coś chciał ukryć.

Zatem bądź swobodny – gestykuluj na ile masz ochotę. Bądź żywy i ożywiaj swoich rozmówców. Oddziałuj na emocje. Nie bój się, że to nie jest profesjonalne. Bo nieprofesjonalnie jest zachowanie, w wyniku którego ludzie chcą od Ciebie uciec.

Nie musisz przy tym stosować wszystkim znanych głupich sztuczek: domków, łódek, itp. Wystarczy że będziesz naturalny a Twoje ciało samo podąży za Twoimi myślami i słowami. To wystarczy.

Przy następnym spotkaniu przetestuj to – sprawdź. Zobaczysz, że sam poczujesz się znacznie lepiej 🙂

Pamiętaj, że życie jest od tego, aby żyć.

🙂

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Paweł Październik 2, 2017 o 09:37

Rafale ! 🙂
Ostatnie zdanie „Pamiętaj, że życie jest od tego żeby żyć.”
Jest krótkie i ważne, jak carpe diem. I jak często ludzie o nim nie pamietają.
A jakbyś tak założył Rafale bloga z sentencjami? 🙂
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Paweł !
Ps oczywiście artykuł był o emocjach i mowie ciała 🙂

Odpowiedz

Rafał Chmielewski Październik 3, 2017 o 17:30

HAHAHAHA :)))

Nie … nie mam szans przebić się ponad Szekspira i jemu podobnych :))

Dziękuję Pawle!
Rafał 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: