Jestem prawniczym blogerem od 2008 roku. Od 2009 roku prowadzę blog o e-marketingu prawniczym. Od tego czasu też kieruję web.lex - firmą konsultingową wdrażającą najlepsze na świecie blogi prawnicze w Polsce i za granicą. [Więcej >>>]
Siedzę teraz nad fragmentem dotyczącym stylu treści w blogu prawniczym. Pisałem zresztą o tym ostatnim razem. Tylko że różnica jest taka, iż wtedy zaczynałem ten podrozdział, a teraz jestem w jego 3/4 🙂
I doszedłem do punktu, w którym pokazuję, jak nie być w blogu mięczakiem. A w wielu blogach prawniczych to niestety widać.
Skąd się to bierze?
Z braku odpowiedniej samooceny, z braku pewności co do rzetelności, czy braku wiedzy, lub też z chęci przypodobania się i obawy przed urażeniem kogoś z czytelników. Na pewno powodów jest 101.
NIE!
Autor bloga prawniczego ma być LIDEREM. To powinna być osoba, od której tryska pewność siebie, która wie, co robi, której można spokojnie powierzyć swój los w jej dłonie.
Oto co napisałem:
Po szóste, bądź liderem. Co to oznacza? W watasze wilków liderem jest Samiec Alfa, który decyduje o każdym aspekcie funkcjonowania grupy. Podobne Samce Alfa są w każdej ludzkiej grupie społecznej. Tacy liderzy nadają ton, wpływają na emocje, decydują o kierunku rozwoju, ale ponoszą także za swoje działania odpowiedzialność. Są to zawsze osoby o silnym charakterze, zapewniający grupie bezpieczeństwo, i za którymi inne jednostki podążają nie z konieczności, ale ze swojej naturalnej potrzeby.
Jak możesz się domyślać, lider posługuje się specyficznym językiem. Nie błaga i nie prosi, tylko zdecydowanie wyraża swoje zdanie. Język w stylu: “Drodzy Państwo, czy byliby Państwo tak uprzejmi…” jest właściwy dla tego, który nie uważa siebie za osobę, która wie, co mówi. A jeśli on nie traktuje siebie w sposób odpowiedni, nie będą tego robić czytelnicy, poszukujący wsparcia w ich prawnych problemach.
Co jeszcze? Prawdziwy lider tworzy neologizmy, które potem cała grupa przejmuje i wdraża do języka potocznego. Zatem w swoim blogu nazywaj pewne rzeczy inaczej i odważnie przełamuj schematy. Kiedy prowadziłem bloga podatkowego aparat skarbowy określałem prostym: Drużyna Fiskusa. Kiedy teraz prowadzę blog marketingowy dla kancelarii prawnych, często bawię się słownictwem: określenie blog prawniczy jest mojego autorstwa, podobnie sama nazwa web.lex jest nowym tworem. Moje auto nie jest samochodem tylko krążownikiem, a podstawowa zasada to Zasada Indywidualizacji bloga. Ten poradnik zatytułowałem Pamiętnik Adwokata, a nie Jak prowadzić blog w kancelarii prawnej.
A więc nie kopiuj, tylko bądź twórczy. Wyznaczaj cele i bądź, jak każdy lider, konsekwentny. Pamiętaj, że masz prawo do nazywania różnych rzeczy na swój sposób.
*****
Na koniec jeszcze proszę nieznoszące sprzeciwu spojrzenie Samca Alfa:
Mimo zwiększonej ilości obowiązków całkiem dobrze wyglądam z harmonogramem! Być może uda mi się zakończyć część najżmudniejszą jeszcze przed terminem. To byłoby bardzo dobrze, gdyż nie mogę się doczekać i wydania Pamiętnika Adwokata, ale też kolejnych większych projektów w web.lex, którymi teraz zająć się nie mogę (first things first).
Jak już wiesz, jestem na etapie rozdziału piątego, w którym opowiadam więcej konkretów o tym, jak blog prawniczy powinien być prowadzony. Wczoraj (sobota wieczór) dokończyłem fragment dotyczący tego, co powinno znaleźć się w zakładce O mnie.
Musisz wiedzieć, że ten fragment bloga prawniczego (zakładka O mnie) jest jego (i Twoim) strategicznym miejscem. Dlaczego? Bo …
A zresztą, zam zobacz, co napisałem:
3. Zakładka O mnie
Kiedyś analizowałem na zlecenie dużej kancelarii statystyki jej strony internetowej. Piękna, duża strona, mająca niecałe dwa lata. Dział marketingu potrzebował wsparcia w tym zakresie, więc dostałem dostęp do Google Analytics i wszystkich danych statystycznych tej strony. W zasadzie nie musiałem tam zaglądać, aby ustalić jeden oczywisty, stale powtarzający się fakt: że największy ruch jest w zakładce Zespół. To jest standard. Jeśli nie wierzysz, sprawdź statystyki Twojej strony www. Natomiast zaskakujące było tam coś innego. To mianowicie, że do zakładki aktualności w ciągu tych dwóch lat zajrzała tylko jedna osoba! Było to o tyle zaskakujące dla działu marketingu tej kancelarii, że wszyscy uważali ten fragment strony za kluczowy dla budowania wizerunku i marki kancelarii. Z tego powodu poświęcano mu naprawdę wiele uwagi. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie.
Dokładnie tak samo jest w blogach prawniczych. Ludzie zaglądający do bloga niemal zawsze zaglądają do zakładki O mnie. A w szczególności wtedy, kiedy zamierzają skorzystać z usługi kancelarii. Po co to robią? Chcą spojrzeć w oczy prawnikowi, aby – jak wspomniałem wyżej – zyskać pewność (zaufanie i poczucie bezpieczeństwa), że ta osoba, ten prawnik jest tym, który może im pomóc. Co z tego wynika? To, że zakładka O mnie w blogu prawniczym jest strategicznym miejscem bloga, którego nie można zlekceważyć, a które powinno nabrać właściwego kształtu.
Oczywiście w zakładce O mnie raczej nie ma zdjęcia autora bloga – jest zbędne, gdyż cały czas jest widoczne jedno, wspólne zdjęcie na marginesie witryny. Jest za to tekst i to właśnie on powinien spełniać tę samą rolę, czyli dawać wgląd w osobowość autora bloga i budować przez to głębszą Relację. Jak powinien ten tekst wyglądać? Zazwyczaj w blogach prawniczych w tym miejscu prawnicy wpisują własne CV. Często jest to opis dokonań, tytułów, ścieżki kariery, i innych faktów z życia zawodowego, do tego napisany w osobie trzeciej. A patrząc z punktu widzenia budowania Relacji nie jest to nic innego, niż próba zdominowania konkurencji przez podkreślanie swojej wiedzy i doświadczenia, czyli jedynie budowa pierwszego filara dość słabej Relacji opartej tylko na zaufaniu. Tymczasem w tym miejscy warto stworzyć tekst w oparciu inne zasady.
Pomyślałem sobie, że warto bym wspomniał słowem o tym, co mi pomaga, a co przeszkadza w tworzeniu Pamiętnika Adwokata.
Więc może najpierw o tym, co mi przeszkadza…
Więc na pierwszym miejscu miejscu jest praca. Praca, praca, praca. Co dziennie jest milion spraw do omówienia w web.lex. Milion do ustalenia. Co chwilę ktoś, coś chce 🙂 To oczywiście jest powód do radości (w końcu to oznacza, że jestem komuś potrzebny ;)), natomiast bez tego wszystkiego na pewno szybciej bym skończył to, co mam skończyć.
Ostatnio web.lex się bardzo dynamicznie rozwija. Co miesiąc dochodzą do nas nowe kancelarie. A każda kancelaria, to:
ustalenie warunków współpracy
ustalenie fundamentalnych rzeczy związanych ze strategią bloga w takiej kancelarii
wdrożenie tego bloga
szkolenie dla kancelarii
wdrożenie kancelarii w codzienność blogową
Huk roboty.
Co prawda przed końcem zeszłego roku, kiedy wiedziałem, że od 1 stycznia zaczynam produkcję Pamiętnika Adwokata, poinformowałem naszych Autorów w Grupie web.lex, że będę zajęty i proszę mi nie przeszkadzać przez przynajmniej 3 miesiące, ale kiedy mamy 120 Autorów bez mała, to nie ma tak, że nikt nie potrzebuje niczego. Przewidziałem to wcześniej, więc scedowałem część moich obowiązków na pracowników, ale czasem podjąć decyzję muszę ja.
Kropka.
Druga rzecz, która coraz świadomiej mi dokucza i przeszkadza w procesie produkcji Pamiętnika Adwokata, to brak ruchu. Niestety. Z upływem lat dostrzegam coraz częściej ułomność swojej fizycznej powłoki i po prostu coraz częściej przeszkadza mi siedzenie godzinami przed komputerem. Teraz, kiedy mam więcej pracy, trudno wygospodarować czas na aktywny wypoczynek (w szczególności, kiedy masz dzieciaki, rodzinę, i wszelkie z tym związane problemy i obowiązki), jednak jak tylko zakończę pisanie i oddam maszynopis do wydawcy (OnePress), będę musiał powziąć jakieś konkretne kroki w kierunku rozruszania starych kości. Tym bardziej, że wiem, co tracę, bo kiedyś regularnie pokonywałem dziennie około 20 km i to był fizycznie najlepszy okres w moim życiu.
Zastanawiam się, co jeszcze może mi przeszkadzać …..
Już wiem! Zwykłe ludzkie zmęczenie o godzinie 01.00 🙂 Często pracuję po tym, jak już wszyscy w domu śpią. Dlaczego? Po prostu mam dużo energii i chcę pracować. Nie oglądam (poza piątkowym Homeland) filmów, czy nie tracę czasu w inny sposób (np. nie gram w gry na kompie). Kocham to, co robię, więc chcę to robić. I najchętniej nie szedłbym w ogóle spać, ale “tak się nie da stary”. Czasem po prostu do łóżka pójść trzeba i tyle 🙂
A co mi pomaga w produkcji Pamiętnika Adwokata?
Jak sobie myślę, co mi pomaga, to okazuje się, że jest tutaj naprawdę sporo czynników. Oto i one:
1 – Idea
Sama chęć pozostawienia po sobie czegoś więcej nakręca mnie wystarczająco mocno. Zawsze chciałem coś zostawić. Mało tego, wiem, że kiedy będę odchodził do krainy wiecznych łowów, będę podsumowywał swoje życie i zależy mi na tym, aby mieć świadomość, że nie zmarnowałem danego mi czasu. Oczywiście poradnik o tym, jak prowadzić blog prawniczy z sukcesem, nie pomoże mi przejść do historii, ale nie to jest ważne. Ważniejsze dla mnie jest to, że zostawię coś, co ma wartość i w co gorąco wierzę.
2 – Ludzie
Jejku, nie wiedziałem, że jest tak wielu wspaniałych ludzi, którzy mi kibicują. Nie tylko prawnicy. Usłyszałem już tak wiele dobrych słów, że po prostu nie mogę i nie chcę zawieść nikogo z Was. Wsparcie idzie nie tylko z Polski, ale też z Londynu, a nawet dalekiego Waszyngtonu. Nie tylko od prawników, ale też od studentów prawa (szczególne podziękowania dla pani Kingi Mierzyńskiej). Nie tylko z naszej web.lex’owej Grupy, ale i spoza niej. Naprawdę, moi Drodzy Przyjaciele, z Wami jest dużo prościej!
3 – Sprzęt
Muszę o tym napisać – po prostu muszę. Zdecydowanie pomaga mi MacBook. Praca na tym komputerze jest przyjemnością. Klawiatura działa wspaniale, podobnie touchpad. Komputer jest cichy i bezbłędny. Szybki i ma idealną grafikę. Poza tym wspaniale współdziała z iPhone, dzięki czemu mogę w prosty sposób robić notatki na telefonie (np. podczas jazdy pociągiem), które w oka mgnieniu mogę otworzyć na komputerze. Wiem, że to wszystko, to prozaiczna, mało znacząca rzecz. W końcu większość dzieł było spisanych piórem, a nie ma Maku. Jednak kiedy nie czujesz oporu materii, możesz się skupić na treści.
4 – Okoliczności
To może dziwne, ale najlepiej zawsze pracowało mi się w hałasie i ogólnym rozgardiaszu. A z tego najlepiej w kawiarniach 🙂 Zatem bywam z moim Makiem to tu, to tam. I tamże właśnie piszę, tworzę, składam kolejne zdania, sącząc najczęściej Flat White (polecam w Starbucks oczywiście ;-))
4 – Okoliczności, vol. 2
Zazwyczaj na uszach mam słuchawki, kiedy jest spokojniej, podłączone do Maka. A co na nich? Nie wiem, czy wiesz, ale kiedyś byłem muzykiem. Ukończyłem cały tok nauczania do magisterium na akademii muzycznej i pracowałem jakiś czas jako muzyk. Stąd na muzyce po prostu się znam i mam wyczulony słuch. Dlatego w moim domu oprócz Davida Bowie, czy Myslowitz, znajdziesz też Strawińskiego, Korsakowa, czy renesansowe chanson. Więc co na słuchawkach? Najczęściej zwycięzca ostatniego Konkursu Chopinowskiego Seong-Jin Cho, grający Koncert e-moll tegoż kompozytora.
Szczerze mówiąc poza wykonaniem tego koncertu przez Marthę Argerich nie słyszałem jeszcze tak dobrego wykonania. Podziwiam tego młodego człowieka: nie wiem, czy gdzieś na świecie jest trudniejsza konkurencja niż te zawody muzyków: 3 tygodnie w ciągłym napięciu, z dala od domu, często sam (bez ekipy masażystów, lekarzy, dietetyków, trenerów, itp.), jedząc kompletnie inne rzeczy, funkcjonując w innej kulturze, itd. W muzyce ważne są emocje, a te są ulotnymi niuansami. Jakim trzeba być silnym człowiekiem, aby to przetrwać i jeszcze na koniec zagrać z taką werwą i polskim duchem?
Ja młodemu Cho nie dorastam do pięt, ale jak skończę Pamiętnik Adwokata, to chociaż będę mógł mu buty wyczyścić 😉
To chyba tyle, co mi pomaga…
A jeśli Ty czytasz to, co napisałem, to wiedz, że też jest to dla mnie ogromna pomoc! Dziękuję Ci za nią bardzo!
A na koniec Cho z chopinowskim koncertem e-moll. Jeśli nie masz czasu, to posłuchaj chociaż pierwszej części. Zamknij oczy i wyobraź sobie polską spokojną wieś 🙂
Wciąż jestem na etapie pisania o Relacji. Schodzi mi trochę więcej czasu, bo jest to po prost ważny temat i chciałbym go dobrze napisać. Tak, aby każdy zrozumiał o co w tym chodzi.
Dlaczego to takie ważne? Dlaczego temat Relacji jest taki istotny?
O Relacji opowiadałem wiele w moim blogu marketingowym (link >>>). Wiele, bo nigdy za wiele tego tematu. Od Relacji zależy wszystko. WSZYSTKO. Nie umiesz tego robić – ponosisz porażki. Umiesz – osiągasz sukcesy. Zawsze, ZAWSZE Twoje osiągnięcia zależą od innych ludzi. Porażki zresztą też. Obojętnie, czy w życiu zawodowym, czy osobistym.
To dlatego ten temat jest taki ważny!
I znalazłem w moim marketingowym blogu taki fajny, krótki tekst o Relacji, który być może Ci się spodoba:
“Aby zachować świeżość i radość z życia, każdego dnia zrób coś nowego”. – usłyszałem dziś od pewnej osoby.
Czy w piątek wieczorem można jeszcze coś takiego zrobić? Czy zdążę? Mam jeszcze dokładnie godzinę i piętnaście minut do końca tego dnia.
Więc czy można?
Można!
Można zacząć nowy rozdział w Pamiętniku Adwokata. NOWY.
O RELACJI.
Wiesz co…? wiele się o relacji mówi, wiele się pisze, wiele się uczy, ale jakoś mało kto wie, o co w tym chodzi i mało kto o to dba. A to jest klucz do powodzenia. Zresztą nie tylko w biznesie, ale i w życiu osobistym.
Bo wszystko co osiągasz, co osiągnąłeś, i co osiągniesz, osiągniesz dzięki innym ludziom. Nigdy sam niczego nie zrobisz. A im większego przedsięwzięcia się podejmujesz, tym potrzebujesz większego wsparcia.
To jest takie proste.
I takie zarazem trudne.
Zatem w Pamiętniku Adwokata wiele miejsca poświęcę relacji, bo od niej wszystko się zaczyna i wraz z nią się kończy.
Stała się rzecz taka, że właśnie ukończyłem trzeci rozdział Pamiętnika Adwokata i powoli zabieram się za kolejny. Po mitach, zaletach i wadach, po technikaliach, oraz po strategii bloga prawniczego, wchodzę w rzeczy dużo ciekawsze! 🙂
To jest: prowadzenie bloga. Wiesz … taki dzień co dzień.
Ale tego nie da się zrozumieć i dobrze zrobić bez zrozumienia tego, co to jest relacja, jak ona działa, jak ją budować, itd. Relacja jest w tym wszystkim kluczem. Bez umiejętności budowy relacji nie ma nic. Nie tylko w blogu, ale i w biznesie oraz życiu osobistym. Kropka. Dlatego warto zrozumieć coś, nad czym 99,99% ludzi się kompletnie nie zastanawia.
*****
Rozdział III, zakończyłem informacjami na temat wyboru tytułu i podtytułu bloga. Tutaj jest wiele ciekawych uwag, chociaż wszystkich i tak nie zamieściłem. Zresztą zobacz sam:
5. Tytuł i podtytuł bloga
Kiedy już ustalisz specjalizację swojego bloga (czy blogów) czas jest na określenie jego tytułu i podtytułu. Jakimi wskazówkami możesz się tutaj kierować? Wszystko zależy od wielu czynników.
Najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest dostosowanie brzmienia tytułu do przedmiotu bloga. Taki tytuł ma tę zaletę, że od razu mówi czytelnikowi, czego dotyczy blog. Zatem czy ma w nim zostać na dłużej, czy od razu odejść. Jednakże, czy jest to najlepsze rozwiązanie? Znam blogi prawnicze, które posiadają nieco abstrakcyjne tytuły i nad wyraz dobrze sobie radzą. Jednym z takich blogów jest Temida Jest Kobietą autorstwa mecenas Katarzyny Przyborowskiej. Blog ten omawia prawa przedsiębiorczych kobiet, jednak to nie jest jego tytułem. Inny przykład to Białe Kołnierzyki, blog prowadzony przez mecenasa Łukasza Chmielniaka, omawiający przestępstwa osób ze świata biznesu. Podobnie bywa w przypadku blogów spoza naszej branży: wszelkie odnoszące sukcesy blogi mają mniej, lub bardziej, abstrakcyjne brzmienie i raczej nie dotyczą ich przedmiotów. Zaletą nazwy abstrakcyjnej jest to, że po pierwsze wpływa na budowę relacji z potencjalny klientem, a po drugie, daje się łatwiej i na dłużej zapamiętać. Pozwala się także wyróżnić spośród wielu innych blogów o tej samej tematyce, co w dobie rosnącej konkurencji ma przecież niebagatelne znaczenie. I rzecz ostatnia, taka nazwa w miarę upływu czasu staje się samodzielną, nabierającą wartości, rozpoznawalną marką.
Zwróć też uwagę na tytuł tego poradnika: Pamiętnik adwokata. Równie dobrze mógłby on przecież brzmieć: Blog prawniczy. Czy Blog w kancelarii prawnej. I chociaż byłyby to poprawne nazwy, to jednak nie budziłyby żadnych emocji, które są istotą w sukcesie każdego przedsięwzięcia (o czym jeszcze będę wiele opowiadał w kolejnym rozdziale omawiając aspekt relacji).
W praktyce kancelarie wybierają jednak dla swoich blogów nazwy przedmiotowe, a nazwy abstrakcyjne pojawiają się raczej z rzadka. Często argumentem za przyjęciem takiej strategii jest poprawa pozycjonowania bloga w wyszukiwarkach dzięki dopasowaniu frazy kluczowej tytułu i frazy poszukiwanej przez internautów. Jednakże warto wiedzieć, że umieszczenie frazy kluczowej w tytule bloga, czy innej witryny nie decydujące o dobrej pozycji w wynikach wyszukiwania, a już tym bardziej o sukcesie bloga. O tym decydują zupełnie inne czynniki i właśnie nazwa abstrakcyjna będzie to zadanie spełniała znacznie lepiej, aniżeli fraza przedmiotowa.
Nieco inaczej przedstawia się problematyka wyboru nazwy bloga, kiedy jego celem jest silniejsze budowanie marki i nazwiska autora. Wtedy polecałbym umieszczenie jego imienia i nazwiska w tytule takiego bloga.
Obok tytułu bloga powinien jeszcze funkcjonować jego podtytuł. Jaka jest jego rola? Podtytuł powinien wskazywać zakres przedmiotowy, lub podmiotowy tematyki bloga. O ile tytułu może określać jego przedmiot, albo być nieco abstrakcyjny, o tyle podtytuł powinien jasno dawać do zrozumienia, o czym i dla kogo blog jest prowadzony. Na przykład: Spółka Cywilna. O prawach i obowiązkach wspólników spółki cywilnej. W tym przykładzie podtytuł mówi, że blog jest dla wspólników spółki cywilnej, a dotyczy ich praw i obowiązków.
[PS.: Jest to jeszcze świeży tekst bez korekty, zatem wybacz wszelkie niedociągnięcia]
Jeśli wciąż jesteś przed założeniem własnego bloga prawniczego, możesz te wskazówki wykorzystać.
*****
Pamiętaj o tym, że udostępniłem cały obszerny fragment Pamiętnika Adwokata dotyczący wyboru specjalizacji w blogu. Znajdziesz go tutaj >>
Nie odzywałem się dłużej, gdyż wciągnął mnie fragment trzeciego rozdziału Pamiętnika Adwokata, dotyczący tematyki bloga prawniczego.
Kiedy tworzyłem plan poradnika, to okazało się teraz, że zapomniałem wtedy o wielu bardzo istotnych rzeczach związanych ze specjalizacją w blogu. Mam nadzieję, że wszystkie je ująłem w tym fragmencie poradnika.
Dziś rano, kiedy siadałem do korekty nocnych wersów, przyszło mi do głowy, że mogę przecież ten fragment Ci udostępnić. Za dużo tekstu, aby go tutaj zamieszczać, dlatego zrobiłem z niego krótki ebook. Do pobrania jest tutaj >>
Jestem prawniczym blogerem od 2008 roku. Od 2009 roku prowadzę blog o e-marketingu prawniczym. Od tego czasu też kieruję web.lex - firmą konsultingową wdrażającą najlepsze na świecie blogi prawnicze w Polsce i za granicą.[Więcej ...]