Wiesz, z czym mam największy problem podczas pisania?
Z tym, że nie potrafię odmówić spotkania. Już dziś, od samego rana, otrzymałem dwa zaproszenia na spotkania z warszawskich kancelarii. Zapewne chodzi o wsparcie tych kancelarii w prowadzeniu ich blogów prawniczych (99% spotkań dotyczy tego tematu). A do tego dochodzi przecież jeszcze praca merytoryczna w web.lex…
Co prawda część moich obowiązków zdelegowałem na web.lex’owy zespół (Magda, Mateusz i Patryk), ale pewnych rzeczy nie zrobi za mnie nikt inny.
Dlatego naprawdę nie pogniewałbym się za odrobinę większego spokoju 🙂 Abym mógł zająć się pisaniem, które w gruncie rzeczy lubię. Mając swobodę wypowiedzi jest to bardzo przyjemna twórczość 🙂
Może powinienem ustalić jakiś system spotkań? Np. planować spotkania tylko w konkretnym dniu tygodnia. Jeśli ktoś nie ma czasu, to przechodzi na kolejny tydzień? Chyba tak zrobię. Póki co w środę najbliższą mam 2 spotkania w kancelariach + jedno spotkanie zarządu w web.lex Synergy = cały dzień niemalże.
****
Zakończyłem Wstęp i wszedłem w etap zasadniczy 🙂

Wiele osób mnie zapytało, dlaczego książka będzie miała tytuł Pamiętnik Adwokata. A dlaczego nie Pamiętnik Radcy Prawnego? Dlaczego nie Pamiętnik Mecenasa?
– Czyżbyś Rafał pisał tylko dla adwokatów?
– Czyżbyś uważał, że adwokaci są grupą bardziej predestynowaną do prowadzenia bloga prawniczego?
– Nie sądzisz, że zawężasz w ten sposób grupę docelową, co przełoży się na mniejsze zyski?
Byłem przygotowany na te pytanie. Oto odpowiedź DLACZEGO tak, a nie inaczej:
- Tytuł jest kluczową rzeczą w sukcesie książki. A przynajmniej jedną z kluczowych. Dlatego naprawdę bardzo, bardzo długo myślałem nad tym, jaki on ma być. Przede wszystkim nie chciałem sztampowego tytułu w stylu Blog prawniczy – jak go prowadzić z sukcesem. Nie chciałem, bo po prostu to nie jest w moim stylu. Cały poradnik ma być taki, jaki jest Rafał Chmielewski (dlatego między innymi wydawcą nie będzie żadne z prawniczych wydawnictw), a więc tytuł nie może być mdłym określeniem zawartości. Musi być inny.
- W myślach kołatały mi różne możliwości. I te zaproponowane teraz przez przyszłych czytelników i inne. Brałem przy tym pod uwagę różne środowiska prawnicze: doradców podatkowych, rzeczników patentowych, oraz też komorników. Jednak żadna z nich nie wydawała mi się w pełni zadowalająca.
- Wiem, że w świecie sukces odnosiły pozycje, których tytuły wcale nie mówiły dosadnie, o czym jest książka. Np. Chicken soup for the soul, Jacka Canfielda, w Polsce znana jako Balsam dla duszy. Przykłady można by mnożyć, dlatego w pewnym momencie postanowiłem oderwać tytuł od przedmiotu poradnika.
- Jednak z takiego oderwania także nie wynikało nic sensownego. Będąc zatem w kropce zrobiłem coś, co robię zawsze, kiedy nie wiem, co mam zrobić. Pozwoliłem na działanie mojej intuicji. Postanowiłem posłuchać jej głosu. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z racjonalnością – wiele osób popuka się w głowę, ale wiele najważniejszych decyzji podejmowałem właśnie w ten, a nie inny sposób, i NIGDY się nie zawiodłem. Przestałem zatem się nad tym zastanawiać.
- Pewnego dnia “usłyszałem w głowie”: Pamiętnik Adwokata. Chwilę jeszcze posłuchałem tego głosu po czym uznałem, że nie budzi on we mnie poczucia sprzeczności, nie rodzi niepewności.
Tyle.
Cała historia.
Nie ma w tej decyzji żadnych animozji, żadnych sympatii, nie boję się ograniczenia grupy docelowej. Ten tytuł odzwierciedla nieco przekornie naturę bloga, jako pamiętnika, ale też nawiązuje do zawodu prawniczego. Jest lekko emocjonalny. Jest łatwy do zapamiętania, a także do wypowiedzenia. Składa się ze słów powszechnie dobrze znanych.
Dlatego właśnie Pamiętnik Adwokata 🙂
Oczywiście liczę się z tym, że komuś tam się on nie spodoba. Ale znasz mnie: nie chcę zadowolić każdego. I tak mnie się to nie uda. Nie robię tego dla mas. Nie robię tego dla zysku. Robię to dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć i dla web.lex.
A teraz pozwól, że przeniosę się do Pages (taki edytor tekstu na Maku, odpowiednik Word’a), aby dziergać kolejne linijki tekstu 🙂
Słońca Ci życzę!
Rafał

Mapa myśli.
Kiedyś miałem na głowie – wyliczam:
- studia prawnicze
- studia muzyczne
- pracę w orkiestrze
- małą firmę (o całkiem dobrych dochodach)
… jednocześnie.
Nic więc dziwnego, że zacząłem poszukiwać metod szybkiej i efektywnej nauki. Testowałem różnego rodzaju techniki pamięciowe, mnemotechniki, sposoby szybkiego zapamiętywania, notowania i czytania. Ale prawdziwy przełom nastąpił wtedy, kiedy poznałem technologię Map Mappingu.
Od tego momentu długopis zamieniłem na kolorowe kredki i ołówek. A zeszyt na luźne kartki A4.
Efekt?
Trochę kpin z lewa i prawa podczas wykładów, dziwne spojrzenia i uśmiechy. Ale nic to w porównaniu do komfortu nauki, szybkości zapamiętywania, łatwości powtarzania i długości przechowywania w pamięci w zasobach dostępnych na wyciągnięcie ręki! Od kiedy porzuciłem notowanie linearne, które zamieniłem na kolorowe drzewka, cały świat wydał się przyjemniejszy i bardziej kolorowy.
Naprawdę Ci polecam!
Od tego czasu też, kiedy zabieram się za jakiś projekt, to właśnie zaczynam od mapy myśli. Czasem są one robione na szybko, na kolanie, niekolorowe. A czasem poświęcam im więcej uwagi. Jak przy tworzeniu zarysów Pamiętnika Adwokata.
Mapa myśli pomaga objąć jednym rzutem oka całość materiału, pomaga w lepiej zrozumieć ogół projektu wraz z jego zależnościami. Pomaga lepiej zaplanować i podzielić poszczególne elementy na mniejsze części. Same ochy i achy 🙂
Tutaj zobaczysz fragment mapy myśli, którą rysowałem nie dalej niż wczoraj:

Dziś jest 5 stycznia 2016 roku. I jest to dzień, w którym rozpoczynam tegoż bloga, który de facto ma przybliżyć Ci to, o czym będzie pierwszy na świecie poradnik o tym, jak z sukcesem prowadzić blog w kancelarii prawnej.
Jego tytuł – tytuł poradnika: Pamiętnik Adwokata. Już wzbudził nieco kontrowersji.
Czy słusznie?
Bo ja wiem? 🙂 Opowiem o tym następnym razem 🙂